Lunch to nic innego, jak południowy posiłek. Proste? No nie do końca. Rankiem mamy śniadanie, ale w weekendy Anglosasi i śpiochy wymyślili brunch, czyli śniadanie jedzone właściwie w porze lunchu. Dalej proste? Nie wiem. Jeśli zjesz śniadanie lunch będzie odpowiednim, kolejnym posiłkiem. Jeśli zjesz brunch to lunch będzie posiłkiem następnym nieodpowiednim. Od razu wyjaśniam, że nie ma możliwości zamiany lunchu na drugie śniadanie, które kiedyś było nieodłącznym elementem polskiej kultury kulinarnej. Za PRL drugie śniadanie jadło się w przewie lekcyjnej lub podczas jedynej przerwy w pracy.

LUNCH CZYLI JEDZ BY WCIĄŻ PRACOWAĆ MÓC

Komuna padła, a wraz z nią odeszło do lamusa drugie śniadanie. Przyszedł długo wyczekiwany, witany entuzjastycznie kapitalizm. Wraz z nim przyszedł lunch, który wyparł nasze „w ciągu dnia jedzone” kanapki. Od kilkunastu lat tysiące korpoludków punktualnie o godzinie 12-stej rusza stadnie do barów, bufetów, food trucków itd itp.. Muszą posilić się przed czekającymi ich kolejnymi długimi godzinami pracy.

lunch
To, że fast food wcale nie jest tani zaczyna docierać nawet do jego najgorętszych zwolenników. Zresztą podobnie, jak „tanie linie lotnicze”, które tanimi stają się powoli jedynie z nazwy.

CO BY TU ZJEŚĆ

Nie będę pastwił się, lecz sięgnę po ściągę, którą zebrałem dla Was, aby przedstawić, co jada się w południe w różnych częściach Europy. Nie jest to ani przewodnik, ani nic wiążącego. Ot, ciekawostka. Nic, co warto by zapamiętać. Samo w głowie zostanie. Sami oceńcie sposób żywienia, jego jakość, czy różnorodność. Cen nie porównujcie; jak będziecie zarabiać w Euro będziecie płacić te same kwoty. Ja na szczęście będę już wtedy na emeryturze 😉


GOŚCINNA CHATA W KRAKOWIE

Restauracja <<Gościnna Chata>> to moje ulubione miejsce gastronomiczne w Krakowie. Karmią po domowemu serwując tradycyjne dania kuchni polskiej. Na poniedziałkowy lunch zjemy zupę pomidorową, panierowany filet z kurczaka podany z ziemniakami i surówką. Na deser kisiel owocowy. W inne dni menu podobne, czyli np. pieczeń rzymska w sosie, wątróbka drobiowa z cebulą, potrawka z kurczaka z ryżem, czy placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym w piątek. Tradycyjnie, bez fajerwerków, prosto, ale smacznie.

lunch menu


JULIUS MEINL WIEDEŃ

Julius Meinl to renoma i szyk, to nie byle jakie miejsce. Z czegoś jednak trzeba żyć, więc i tutaj serwuje się lunche ogólnodostępne w rozsądnych cenach. Może to być np. pieczona gęsia noga podana z duszoną czerwoną kapustą z kasztanami oraz z knedlem bułczanym. Nie masz ochoty na mięso? Oto dla Ciebie sztangielki z ciasta na pizzę wypełnione fetą i innym serem, a do tego ratatouille i sałata. A może zjesz tradycyjny tyrolski grostl, czyli eintopf ze smażonych ziemniaków, boczku, cebuli z jajkiem sadzonym podany oraz smażoną cebulką i mieszanymi sałatami. Do wyboru, do koloru, <<Meinls Weinbar>> z pewnością pozostawi u Ciebie miłe wspomnienia.

lunch


ZUM SCHWARZEN KAMMEL WIEDEŃ

Kolejny renomowany wiedeński lokal, który udowadnia, że restauracje są dla wszystkich, a nie tylko dla tych, których na to stać. W ofercie lunchowej znajdziesz np. beuf stroganoff z robionymi na miejscu kluseczkami, makaron z pesto genovese i parmezanem, gulasz ziemniaczany podany z wypiekanym  na miejscu pieczywem. Jeżeli to Cię nie zadowala sięgnij po gulasz szegedyński z ziemniakami, strudel szpinakowy podany z sosem pomidorowym lub curry warzywne z curry i ryżem. <<Zum Schwarzen Kammel>> nie zawiedzie Twoich kubków smakowych.

lunch


CHANIA KRETA

Na Krecie za to pełna swoboda. Idziesz do ulubionej knajpy w południe, jesz co chcesz i … nie wracasz do pracy. To znaczy wracasz, ale około godziny 17-stej, Musisz więc się najeść do syta, żeby przypadkiem głód nie wypędził Cię z łóżka choćby pół godziny wcześniej. Gdy głód mały w każdej tawernie, restauracji, czy knajpce znajdziesz kilkadziesiąt rodzajów mezedes, czyli przystawek. Jesz 2-3 sztuki i jest git. Mogą to być np. dakosy, smażona feta, pieczona fasola w pomidorach, smażone kalmary, pierożki kalitsounia, horta, smażony bakłażan, nadziewane ziemniaki i wiele, wiele innych.


SIGA SIGA MY FRIEND

Głodny Kreteńczyk na lunch pójdzie jednak najpewniej do jednej ze suwlakerii, które zawsze serwują to samo. Albo wybierze jedną z kilku tawern, które codziennie serwują co innego. Nie ma menu a to, co danego dnia jest w ofercie napisane jest kredą na tablicy zawieszonej na ścianie. Gdy dania zabraknie wymazuje się je z tablicy. Krótko mówiąc spontan. Powoli Panowie i Panie, bez pośpiechu, siga, siga…

Przyznaj się, które jedzenie jest najbliższe Twojemu podniebieniu?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *