„Czas Dobrego Sera” w Sandomierzu to cykliczna impreza o charakterze kulinarnym sygnowana przez Slow Food Polska. A może bardziej jest to festiwal kulinarny? Mniejsza o to. W Polsce od kilka lat trwa boom na gotowanie i na wszystko, co zawiera słowo „kulinarne”. Niestety w przypadku imprez kulinarnych nadal zbyt często przekłada się to na imprezy masowe, na których serwowane jedzenie jest wręcz koszmarne. Jedynym celem takich imprez jest napchanie kieszeni ludziom, dla których nie ma znaczenia czym nas karmią na zasadzie „byle jak najwięcej zarobić”.

CZAS DOBREGO SERA NADSZEDŁ

Na szczęście „Czas Dobrego Sera” to zupełnie inna półka i zupełnie inna bajka. Firmuje ją, jak już pisałem powyżej, prężnie działający od wielu lat ruch Slow food Polska. Na czele tego działającego wciąż bez należytego mu większego rozgłosu stoi Jacek Szklarek. Na festiwalu spróbować i zakupić można było serów zagrodowych. Był cydr i piwa rzemieślnicze, prawdziwe oscypki i dobry chleb. Były lokalne wian, a nawet węgierskie specjały. Nie zabrakło wody sodowej serwowanej jak drzewiej bywało z saturatora.

SLOW FOOD NA STRAŻY JAKOŚCI

Slow Food Polska dopilnował, aby na festiwalu pojawiły się również najznamienitsze sery z całej Europy. Był więc i paški sir z Chorwacji, brytyjski Blue Stilton, którego w Polsce nie uświadczysz, mocno dojrzewająca holenderska Gouda, czy też szwajcarski Gruyere. Ten ostatni wbrew twierdzeniom na antenie TV jednej z finalistek polskiej edycji Masterchefa od kilkuset lat wciąż ma ten sam niezmienny kolor. I nie jest to kolor pomarańczowy. Zobaczcie, jak było w Sandomierzu i wpiszcie sobie datę przyszłoroczną do kalendarza, bo w Sandomierzu warto wtedy być. A póki co zapraszam do obejrzenia relacji z tegorocznej, VI edycji festiwalu. Panie i Panowie, nastał czas dobrego sera.


Oficjalna strona festiwalu>>



Wypróbuj świetną PASTĘ z koziego SERA przepis <<TUTAJ>>.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *