Bazylea to trzecie co do wielkości miasto w Szwajcarii. Położona jest w trójkącie, w obrębie którego do Francji dostać się stąd można w … 5 minut, a do Niemiec w minut 15-ście. Genialne, centralne położenie nad Renem już przed wiekami stawiało ją na uprzywilejowanej pozycji, bowiem Bazylea była jedynym szwajcarskim miastem z bezpośrednim dostępem do Morza Północnego. I tak poprzez kolejne wieki budowała bogactwo swoje i jej mieszkańców. Dzisiejsza Bazylea to nowoczesne centrum przemysłu chemicznego i farmaceutycznego, a także prężny ośrodek uniwersytecki i kulturalny. Na każdym kroku w mieście widać sens i celowość tego, co tutaj powstało i jak miasto funkcjonuje.

BAZYLEA PRZED ŚWIĘTAMI

Jak chyba każde większe miasto niemieckojęzyczne tak i Bazylea ma swoje jarmarki przedświąteczne. W okresie adwentu przed Bożym Narodzeniem na tutejszych jarmarkach skosztować można zatem tradycyjnego fondue, lokalnego raclette, alzackiego podpłomyka czy też rozsmakować się w jednym z wielu rodzajów grillowanych kiełbasek. Napić się gorącej czekolady, grzanego wina, czy dobrej kawy. Jak to w zwyczaju religii protestanckiej nie ma tutaj przepychu, jest za to umiar i surowość. Nie brakuje jednak pięknych ozdób świątecznych, a przede wszystkim wesołej, przedświątecznej atmosfery.

bazylea przedświątecznie
Główna ulica Bazylei Freie Strasse nie oszałamia ozdobami świątecznymi podczas adwentu. Jest skromnie, ale stylowo i z klasą.

TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ

Bazylea to niezwykła mieszanka tradycji i nowoczesności. Wspaniale zachowana starówka, ale i nowoczesne budynki i budowle. Konserwatyzm starszego pokolenia i hipsterska nowoczesność ludzi młodych. Tradycyjna kuchnia, ale i nowoczesne dania. Wreszcie skromność w otoczeniu, ale za to z zamysłem i smakiem, wręcz z nutą małego szaleństwa. W przeciwieństwie do konserwatywnego Zurychu Bazylea to miasto ludzi otwartych i lubiących dobrą zabawę. W żadnym jednak przypadku nie przekraczają oni granicy dobrego smaku. Dlatego w tym mieście ludziom żyje sie po prostu dobrze.

BEZ TŁUMÓW I ŚWIĄTECZNEGO ZADĘCIA

Jarmarki w Bazylei są jednymi z nielicznych, na których czułem się swobodnie. Nie ma tutaj zorganizowanych grup turystycznych, jak w Wiedniu. Ba, turystów również wydaje się być jak na lekarstwo. Gdy się jednak przyjrzeć bliżej okaże się, że to nieprawda. Szwajcaria jest droga, bardzo droga. Nie tylko dla Polaków, ale dla większości nacji. Jeżeli więc ktoś tutaj przyjeżdża to zwykle są to ludzie „na poziomie”. Tacy, którzy respektują lokalne zwyczaje, kulturę i tradycję, taktowni i dobrze wychowani. Krótkie mówiąc no nie ma bydła i tyle. W żadnym jednak wypadku nie wpływa to negatywnie na atmosferę, nie ma bowiem zadęcia i sztywniactwa, anu tym bardziej „krawaciarzy”. Wprost przeciwnie. W mieście w tym okresie jest naturalnie, bardzo wesoło, stylowo i swobodnie. Ech, gdyby tak dało się u nas… Zapraszam do Bazylei.


Oficjalna strona miasta <<TUTAJ>>.



Jak zrobić prawdziwe szwajcarskie ROSTI dowiesz się <<TUTAJ>>.


3 thoughts on “BAZYLEA JARMARK świąteczny, grudzień 2018”

  1. Dzięki. Jasne, że Bazylea nie należy do najpiękniejszych miast świata 😉 Natomiast samo miasto jest nowoczesne, ale z wyraźnym akcentem protestanckim. Jest więc skromnie, ale z zamysłem 🙂 Miał być jarmark w Colmar, ale po tym co dzieje się we Francji jakoś nie mam ochoty tam jechać 😉 Byłem lata temu w Strasbourgu i bardzo mi się podobało, zwłaszcza Le Petit France 😉 Architektura starego miasta w Bazylei zdecydowanie nawiązuje do „czystej Alzacji”, więc nie widzę aż takiej dużej różnicy między miastami z uwzględnieniem tego, co napisałem powyżej 😉

  2. Byłam w Bazylei, samo miasto mnie nie zachwyciło poza niektórymi zabytkami rzecz jasna 🙂 Relacja super, bardzo miło się czytało. Polecam jednak jarmarki świąteczne w Strasbourgu ( Francja), weselej i większe oraz bardziej udekorowane miasto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *