My mamy sękacz, Węgrzy mają kürtőskalács (czytaj: kyrtyszkolacz – mniej więcej tak…), a Słowacy trdelnik… O ile nasz sękacz przygotowuje się bardzo długo i w sposób dość skomplikowany, to węgierski (czy też słowacki) kołacz drożdżowy wręcz błyskawicznie. Po jego upieczeniu zwykle posypuje się go lub obtacza w cukrze wymieszanym z różnymi dodatkami (cynamon, kakao, wiórki kokosowe, mielone orzechy).

CO TO TEN „kürtőskalács”

Pochodzenie tego należącego do rodziny sękaczów ciasta jest skomplikowane. To jednak na Węgrzech wpisany jest on jako „produkt regionalny”; inna sprawa, że ponoć powstał na terenach, które kiedyś należały do Słowacji, ale obecnie są terenami węgierskimi… I bądź tu człowieku mądry. Ten rewelacyjny kołacz znany i bardzo popularny jest więc nie tylko na Węgrzech, ale i na Słowacji oraz w Czechach. Zresztą kto wie, czy obecnie najpopularniejszy nie jest w … Polsce. Tutaj najczęściej dostać go można na jarmarkach świątecznych. Niestety u nas kołacze u nas nie są pieczone na węglach, jak na Węgrzech przez co tracą na smaku. To tak, jakby porównywać kiełbasę smażoną na patelni z kiełbasą prosto z grilla…

Tak, czy owak kürtőskalács smakuje fenomenalnie i nie znam osoby, która nie byłaby jego smakiem zachwycona. Tym bardziej, że dodatki smakowe można dobrać indywidualnie.

Zobacz, jak przygotowuje  się kürtőskalács na Węgrzech (film z Festiwalu Mangalicy w lutym 2016 roku).


Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *