Te miejsca polecam

Każdy z nas „wydeptuje” miejsca, które są dla niego szczególne, ja również. Na mojej kulinarnej mapie są to przeważnie małe stoiska lub sklepiki usytuowane w najdziwniejszych miejscach miast i wsi, ale także delikatesy, czy markety, jeżeli jest po co do nich wstąpić ;). Restauracji polecam niewiele, ponieważ poziom rodzimej gastronomii w zastraszającym tempie ulega degradacji…Nie mam sentymentów – jeżeli gdzieś zaczynają źle karmić lub sprzedawany towar pogarsza się, omijam te miejsca i szukam nowych. W tym miejscu pokażę Wam, gdzie bywam, co jadam, a przede wszystkim gdzie kupuję świetne produkty – te miejsca polecam z czystym sumieniem. 🙂

 

GOŚCINNA CHATA – Kraków i Wysowa Zdrój

Na końcu świata – jak ja nazywam to miejsce – położona jest wieś Wysowa Zdrój. To absolutne odludzie i znakomita baza wypadowa do górskich wycieczek i zabiegów w okolicznych sanatoriach. Wieczorem wizyta w Gościnnej Chacie staje się obowiązkowa. Gościnna Chata to restauracja i również hotel. Piękny, karczmiany wystrój restauracji i super jedzenie – dominuje kuchnia polska z elementami kuchni łemkowskiej. Kuchni u nas zupełnie nieznanej. Jeżeli nic Wam nie mówią nazwy homiłka, wareniki, zlepieńce, mastiło, kiszeniaki to powinniście do Gościnnej Chaty koniecznie zajrzeć.

Kilka lat temu właściciele karczmy i hotelu w Wysowej otwarli siostrzaną restaurację w Krakowie – ku pokrzepieniu mojego serca i podniebienia. Nie muszę już jechać ponad 2 godziny do Wysowej, gdy pragnienie zjedzenia czegoś dobrego mnie dopadnie; w każdej chwili mogę wstąpić na pyszne, domowe jedzenie do krakowskiej Gościnnej Chaty. Owszem, zdarzają się drobne niedociągnięcia i w tej restauracji, ale atmosfera tam panująca, obsługa i natychmiastowa poprawa jakości następnym razem powodują, że jest to miejsce do którego wracam i do którego chcę wracać. To miejsce bez gwiazdek Michelina, bez zadęcia, bez ziemi jadalnej i kwiatów na talerzu. Za to ze smakiem i z gustem. Panie i Panowie – zapraszam do Gościnnej Chaty na prawdziwe, pyszne jedzenie. Jak w domu 🙂

www.goscinna-chata.pl

 

GAWOR, PODSTOLICE – WĘDLINY

Tęsknimy za znakomitymi wędlinami i szynkami, takimi „jak za komuny”. W sklepach przeważają wędliny, o których lepiej nawet nie wspominać; za cenę niższą, aniżeli kilogram mięsa, z którego są zrobione… Pełne chemii i zbędnych dodatków. No i zwyczajnie niesmaczne, choć dzięki dodaniu do nich wzmacniaczy smaku „przyjazne” dla podniebienia… Ale zapewniam, że w całej Polsce są małe, rodzinne firmy, które produkują znakomite wędliny; trzeba tylko poświęcić trochę czasu i je znaleźć 😉 Jedną z takich firm jest rodzinna firma Pana Szczepana Gawora zlokalizowana przy jego domu w Podstolicach koło Krakowa. Każda szynka i wędlina przez niego produkowana ma zbliżony skład: 97 % mięsa i 3 % soli i przypraw. Tyle. I nic więcej. Żadnych innych dodatków. Gawor potrafi mięso świetnie przyprawić, a rodzinne wielopokoleniowe receptury sprawdzają się znakomicie. Kłopotem jest jedynie mała dostępność jego wyrobów. Zdecydowanie najlepiej jest kupować bezpośrednio w sklepie firmowym w Podstolicach lub na krakowskim Targu Pietruszkowym, który odbywa się w środy i soboty w Podgórzu. Ceny wędlin od Gawora nie odstraszają. Najdroższa szynka kosztuje 49 PLN za kilogram, kiełbasa wiejska 33 PLN, szynka wiejska 39 PLN, pasztetowa wiejska 19 PLN, krakowska sucha 42 PLN. Jeżeli chcecie mieć najwyższej jakości wyroby od Gawora to proponuję Wam zakup w sklepie firmowym Gawora albo … na jarmarkach świątecznych na krakowskim Rynku, na których GAWOR wystawia swoje wyroby na dwóch straganach. Od kiedy odkryłem wyroby od Gawora nie jem żadnej innej wędliny, ponieważ ta od Gawora jest po prostu najlepsza. No i bez żadnych dodatków, żadnej chemii. Wybrałem smak i zdrowie. Z czystym sumieniem polecam Wam wyroby od Gawora 🙂

http://www.gaworwedliny.pl


STARY KLEPARZ W KRAKOWIE

Dawno temu produkty kupowało się na lokalnych targach, bazarach i innego tego typu miejscach, gdzie spotykali się kupcy z handlującymi. Handel kwitnął, a coraz to nowe towary z całego świata znajdywały swoich amatorów. W okresie przejściowym takimi miejscami zawładnęli handlarze (w negatywnym tego słowa znaczeniu). Wykorzystując naiwność kupujących oferowali towar nie swój, lecz kupiony w hurtowniach. Handlarze stali się właściwie pośrednikami żyjącymi z prowizji (marży). Jakość towaru zeszła na szary koniec. Te czasy mijają; niestety w dalszym ciągu pośrednicy dominują na lokalnych bazarach, ale z radością stwierdzam, że na krakowskim Starym Kleparzu ten trend dość szybko odwraca się. Coraz więcej jest sprzedawców, którzy oferują własne wyroby, a jeśli nie własne to dobierają je bardzo starannie i są w stanie o każdym oferowanym produkcie dokładnie opowiedzieć. Jakość wraca na targowiska, place, bazary. Krakowski Stary Kleparz, który istnieje w tym miejscu od XIV wieku (plac) w ostatnich latach odzyskuje swoją świetność; z roku na roku sprzedających i kupujących jest coraz więcej. Stary Kleparz zaczyna pękać w szwach. Widać jednoznacznie, że Polacy wracają tłumnie do robienia zakupów w takich miejscach kosztem bezosobowych, wielkopowierzchniowych sklepów. I choć w dalszym ciągu trzeba uważać w takich miejscach na „cwaniaków”, to nie ulega wątpliwości, że to do takich właśnie miejsc, jak Stary Kleparz należy przyszłość. Bo Polacy wbrew pozorom lubią jeść dobrze. Na Starym Kleparzu jestem kilka razy w tygodniu, a wizyta sobotnia to wręcz obowiązek. To już nie tylko zakupy, ale wręcz spotkanie towarzyskie 🙂 W którym ze sklepów z personelem jesteście „za Pan brat”? Czy poznacie tam najświeższe plotki w całego miasta? Gdzie dowiecie się, jakimi problemami dnia bieżącego żyją ludzie? Zapraszam na krakowski Stary Kleparz – poznajcie miejsca, w których można kupić znakomite mięso, jajka, owoce i warzywa, a także specjały węgierskie i włoskie. Zapraszam na Stary Kleparz w Krakowie.


BAR PRZYSTAŃ, SOPOT

Gdy w 1997 roku odwiedziłem po raz pierwszy ten otwarty trzy lata wcześniej bar rybny zauroczyłem się nim od razu. Był mały, niepozorny, doskonale zlokalizowany (praktycznie na samej plaży), a karmił wybornie. Do baru zaglądało wtedy jeszcze niewiele osób. Dzisiaj to już instytucja – miejsce kultowe, w którym trudno o stolik nawet w środku tygodnia o każdej porze roku. Specjalnie do tego miejsca zjeżdżają ludzie z całej Polski. Bo nadal karmi wybornie.

www.barprzystan.pl 

Zobacz relację z pobytu >


 

PSTRĄG ZAWOJSKI

Zawoja to najdłuższa wieś w Polsce. Prowadzą stąd szlaki na Babią Górę i kilka innych interesujących szczytów Beskidu Żywieckiego. Tutaj też jadam od wielu lat najsmaczniejszego pstrąga. Od wielu, wielu lat małe gospodarstwo hoduje we własnych połączonych ze strumykiem stawach pstrągi i jesiotry. Najlepszy oczywiście jest pstrąg smażony na maśle, ale w ofercie jest również pstrąg wędzony (oczywiście również na miejscu), rybne pasty do chleba, pstrąg w occie, kiełbasy z pstrąga i jesiotra itp.. Często spotyka się tutaj osoby prywatne specjalnie przyjeżdżające z daleka po tutejsze pstrągi. Zaopatrują się tutaj w świeże ryby również restauracje. W sezonie letnim otwarte codziennie, poza sezonem jedynie w weekendy. Dom, w którym prowadzona jest sprzedaż znajduje się obok potoku; są tam też ławeczki, by przy szumie strumyczka móc konsumować pyszne ryby. Ja potrafię w wolny dzień specjalnie wybrać się do Zawoi tylko po to, żeby zjeść smażonego pstrąga. Ale tylko tutaj, nigdzie indziej. I nie zdarzyło się jeszcze nigdy, aby ktokolwiek, kogo tutaj przywiozłem po raz pierwszy nie kończył posiłku stwierdzeniem „ja tu jeszcze przyjadę nie raz”.

www.pstragi.com