HORECA

Targi Wyposażenia Hoteli i Gastronomii „HORECA 2017” w Krakowie za nami. Gwoli ścisłości Targi odbywały się pod szyldem nie tylko HORECA (oferta urządzeń i rozwiązań dla branży hotelowej i gastronomicznej), ale również jako GASTROFOOD (oferta produktów i usług dla gastronomii) oraz ENOEXPO (oferta win dla gastronomii).

HORECA GASTROFOOD ENOEXPO

To jedne z największych tego typu targów branżowych w Polsce – w tym roku brało w niej udział aż 380 wystawców, w tym sporo z zagranicy. W trakcie trzech dni trwania Targów miał miejsce cały szereg imprez dodatkowych: akademie, pokazy, wykłady, szkolenia, konkursy itp.. Wstęp da osób nie biorących udziału w Targach i osób bez zaproszeń na jeden tylko dzień wynosił aż 50 PLN. Może to i dobrze, bo jako osoba niezwiązana z branżą, a jedynie mocno się nią interesująca z pewnym niesmakiem oglądałem agresywną pracę przedstawicieli handlowych – dobrze, że więcej potencjalnych klientów tego nie widziało… No i ten food cost, pairing, jeden cup… Specyficzny slang branżowy momentami był po prostu śmieszny.

Stoisko Maziejuków. Tych od ekologicznego sera koziego. Ci nadal potrafią mówić po polsku. Może dlatego, że nie są z branży, a po prostu hodują kozy, a z ich mleka robią genialne sery. Żyjąc w Bieszczadach łatwiej mieć dystans do wszystkiego, aniżeli z pozycji stolicy…

Czy to zresztą slang, czy też pewna mania podmieniania, przepraszam – iksczejndżu – polskich określeń angielskimi… A gdzie w tym wszystkim ten nieszczęsny konsument? Ano jak zwykle na końcu łańcucha pokarmowego. Ma przyjść, zjeść i wypić, zostawić grube pliki banknotów i opuścić lokal jak najszybciej. I tylko żal, bo jednak da się inaczej.

KTOŚ SIĘ ZAGUBIŁ…

Aż z Włoch, z Sycylii jeden wystawca przybył. Swoje lokalne produkty oferował. Porozmawialiśmy, jak dwójka ludzi ceniących sobie dobre produkty i prawdziwe jedzenie. On wyjął swoją oliwę, ja swoją z Krety przywiezioną. Porównaliśmy. Następnie w ruch poszło jego oregano, potem moje – te dzikie z Krety przywiezione przed dwoma tygodniami z tamtą oliwą. Porównaliśmy. Jeszcze ocet balsamiczny… jego klasyczny, wytworny, a ten kreteński młody, nieopierzony, zuchwale intensywny, owocowy. Porównaliśmy. Rozmawialiśmy, jak dwójka dobrych znajomych, trudno było nam się rozstać, bo jak się okazało o jedzeniu moglibyśmy rozmawiać i degustować dalej jeszcze bardzo długo…

Parę urządzeń z HORECA 2017 przydałoby mi się w domu, gdyby był on wielkim i pojemnym. Ale od naszej rodzimej branży gastronomicznej chroń mnie Panie Boże… Zysk, zysk, zysk. Kasa, kasa, kasa. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Dobrze, że chociaż poznałem Nicolo…


Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *