Szanuj swoją lodówkę

Lodówkę wynaleziono (ku zbawieniu ludzkości), by móc przechowywać zdecydowaną większość produktów przez czas dłuższy, by te nie psuły się. Dzięki lodówce nie musimy już nacierać solą i suszyć na wietrze lub w jaskiniach ryb i mięsiw. Nie musimy też jeść li tylko pieczywa chrupkiego, bo tylko takie drzewiej można było zabierać ze sobą na długie wyprawy czy też do pracy w górach bez obawy, że się zepsuje. Temat zamiany wyżej wymienionych tradycyjnych metod wydłużających trwałość żywności na faszerowanie żywności obecnie dziesiątkami związków chemicznych pomijam w tym poście; obiecuję, że do niego wkrótce wrócę.

SZANUJ SWOJĄ LODÓWKĘ…

Wracając zaś do lodówki – stała się ona w dzisiejszych czasach panaceum na wszystko. Bez opamiętania wkładamy jak leci wszystko do lodówki; odruch otwierania lodówki celem schowania w niej właśnie przyniesionych zakupów stał się tak samo naturalny, jak odruch otwierania tejże samej lodówki w środku nocy celem nieplanowanej degustacji. W obu przypadkach nie jesteśmy zbyt świadomi tego, co czynimy.

Nawet znakomity chleb żarnowy nie utrzyma zbyt długo świeżości

TO DO LODÓWKI, A TO Z LODÓWKI

A na poważnie. Poświęćcie trochę czasu na eksperymenty we własnej kuchni. Warzywa, które jada się na surowo pozostawcie na wierzchu. Przykład? Pomidor. Zrób eksperyment. Kup dwa pomidory; jeden włóż wieczorem do lodówki, drugi pozostaw na wierzchu. Rano zjedz jednego i drugiego. Ten wyjęty z lodówki będzie pozbawiony całkowicie smaku, a jego temperatura spowoduje dodatkowo dyskomfort dla Twoich zębów; ten trzymany na zewnątrz będzie soczysty i aż będzie tryskał sokiem, gdy będziesz go gryźć. Zastanawialiście się, dlaczego owoce przechowuje się na wierzchu, a warzywa nie? Ciekawe, prawda? Takie jabłko z prosto lodówki, gruszka, śliwka… nie smakuje za bardzo, no nie? A warzywa buch – prosto do lodówki, niech leżą. Papryka. Prosto z lodówki kompletnie niejadalna; gdy wyjąć ją jednak pół godziny przed konsumpcją nabiera aromatów i odwdzięcza się pysznym smakiem – oddaje go Tobie. Ale gdy mordujesz ją zimnem z lodówki nie czuje się komfortowo.

Pomidory pozostawione na wierzchu dojrzewają z każdym dniem i poprawiają swój smak

POMYŚL, ZANIM… WŁOŻYSZ

To samo tyczy się serów, czy wędlin, zwłaszcza tych dojrzewających. Kto był w krajach basenu Morza Śródziemnego doskonale wie, jaka szynka smakuje najlepiej. Tym, co nie mieli okazji spieszę donieść. Ano taka krojona prosto z nogi, która to noga stoi na podnóżku na ladzie przez cały dzień. Ponieważ temperatura w Hiszpanii, czy Włoszech latem jest naprawdę bardzo wysoka również i w tych sklepach jest naprawdę ciepło, klimatyzacji tutaj się nie stosuje. Taka noga z szynką stoi na wierzchu; pod wpływem temperatury zaczyna delikatnie ociekać z niej tłuszcz. To samo dzieje się z dojrzewającymi szynkami powieszonymi pod sufitami małych lokalnych sklepików – na spodzie tych szynek przypięty jest mały pojemnik, aby tenże ociekający tłuszcz „łapać”; żeby nie uroniła się żadna kropla.

CIEPŁE, ZNACZY LEPSZE?

A my co? Kupujemy plasterkowaną, zapakowaną w folię szynkę dojrzewającą i wkładamy beznamiętnie do lodówki. A dnia następnego wyjmujemy, otwieramy opakowanie i próbujemy. I co nasuwa się nam na usta? „Czym się Ci Hiszpanie tak zachwycają?” A Hiszpanie swoje szynki kupują po prostu krojone prosto z nogi… Nawet w sklepach takie nogi stoją na wierzchu. Oczywiście bez lodówki. O serach to już w ogóle szkoda pisać – porównajcie np. brie lub camembert – taki wyjęty prosto z lodówki z takim wręcz topiącym się, lekko lejącym się, idealnie rozsmarowującym się na świeżej, chrupiącej bagietce…

Dojrzewające szynki w jednym z lokalnych sklepów w Maladze

Lubicie kiełbasę wiejską? Taką naszą, polską, najlepiej taką świeżą, tuż po świniobiciu? No pewnie, zwłaszcza tę galaretkę w środku tej kiełbasy. Iluż z nas najada się na zapas takiej „wiejskiej” bo wie, że po włożeniu jej do lodówki na kilka godzin ta galaretka, ta pyszność kiełbasiana bezpowrotnie znika? I ta nasza domowa wiejska zamienia się w jedną z wielu…

POZWÓL ODDYCHAĆ

Jaki jest jeden z największych błędów przy smażeniu steków? Ano taki, że wrzucamy na grilla piękny kawał mięsa wyjęty wprost z lodówki. Mięso zawsze musi nabrać temperatury otoczenia przed dalszą jego obróbką. Te pół godziny, czy godzina dla mięsa wyjętego z lodówki to jak oddech, to przywrócenie do życia; wyjęte z lodówki i pozostawione na ten czas na wierzchu mięso zaczyna po prostu oddychać, oddawać swoje smaki i aromaty. Musi się przygotować na to, aby pokazać Ci, że naprawdę smakuje dobrze.

Sprzedaż szynek dojrzewających na targu w Palmie, Majorka.

ZALECANY UMIAR

Takich przykładów mógłbym mnożyć bardzo wiele. Zresztą sami na pewno we własnej kuchni zdajecie sobie sprawę, co dla Was dobre, a co nie. Absolutnie nie namawiam Was do rezygnacji z lodówki. Lodówka jest niezbędna, potrzebna. Umiar zachować jednak proponuję zarówno przechowując produkty w lodówce, jak i trzymając je na wierzchu. Jeżeli jednak chcesz poczuć prawdziwy smak szynki, mięsa, pomidora, papryki, sera itp. wyjmuj je te pół godziny, a jeszcze lepiej godzinę przed ich konsumpcją. Odwdzięczą Ci się swoim smakiem. No i Twoja lodówka też przy okazji trochę odetchnie… Szanuj swoją lodówkę.


Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *