Restauracja Zazie Bistro w Krakowie to jedno z nielicznych miejsc kulinarnych uniesień, które mogę z czystym sumieniem polecić. Szef kuchni Daniel Myśliwiec to jeden z najzdolniejszych polskich kucharzy młodego pokolenia. Spod jego ręki wychodzą jedynie dania bardzo dobre i wybitne. Z przyjemnością chadzam do Zazie Bistro bo wiem, że dobrze zjem i w dodatku będzie to coś oryginalnego, znakomicie skomponowanego i po prostu smacznego.

Udko z gęsi z tagliatelle szałwiowym, pomidorkami pieczonymi, pestkami dyni, z sosem piernikowym. Znakomita, jesienna kompozycja.

ZAZIE BISTRO

Jak na prawdziwe francuskie bistro przystało wystrój w Zazie jest prosty i skromny; jest tam jednak przytulnie, a atmosfera swobodna. Dzieci tu jednak nie biegają, bo i szczęśliwie nie mają gdzie. Można w spokoju usiąść ze znajomymi, czy rodziną, by w miłej, swobodnej atmosferze spędzić czas i dobrze zjeść. Tak, Zazie Bistro to jedna z niewielu już restauracji, gdzie można w spokoju i miłej atmosferze dobrze zjeść bez obecności irytujących biegających i wrzeszczących dzieci.

W Zazie Bistro dba się o detale. Wiosną na stolikach możesz liczyć na tulipany, jesienią na jarzębinę. Woda mineralna Cisowianka Perlage, a nie Kropla Beskidu… Detale, które robią wielką różnicę. Detale, które pokazują, że właścicielom się chce. I że można.

KRÓTKA SEZONOWA KARTA

W Zazie karta zmienia się stosunkowo często, jest sezonowa. Jesienią można liczyć na gęś, wiosną na jagnięcinę. Zawsze w karcie znajdzie się miejsce na owoce morza i podroby. Karta jest dość krótka, ale dalibóg, szczęśliwy ten, kto potrafi szybko zdecydować się, co wybrać. Gdy w Zazie biorę kartę do ręki zawsze mam dylematy, bo zjadłbym niemal wszystko, a żołądek niestety wciąż ma swoje ograniczenia, choć pracuję na powiększenie jego objętości dość intensywnie…

Krótkie, sezonowe menu to wielka zaleta Zazie Bistro.

O MIEJSCE NIEŁATWO

Wybierając się do Zazie Bistro lepiej zarezerwować stolik; szczególnie w weekend restauracja pęka w szwach. Nic dziwnego, bo karmią tam naprawdę wybornie, a ceny są przystępne. No i wino do posiłku nie rujnuje kieszeni, co jest częstą praktyką w restauracjach. Ja wino do obiadu mieć muszę, ale 100 PLN za butelkę nie dam, bo uważam to za lichwę. W Zazie to rozumieją; karta win jest wystarczająca – od win markowych, drogich, po te tańsze, podawane w karafkach. To lubię.

Ozorki jagnięce na kremie czosnkowo – migdałowym, przypalane marchewki, winogrona… Coś fenomenalnego.

CO TU ZJEŚĆ?

Grasica cielęca, skorzonera, sos z sera pleśniowego. Kozi ser zapiekany z konfiturą w cieście filo schowany. Ozorek cielęcy na zimno z tartą ziemniaczano-ziołową. Ośmiornica na puree z pietruszki. Schab cielęcy sous vide z przypalanym puree beszamelowym. Udko gęsi z tagliatelle szałwiowym. Pieczone żeberka wieprzowe z wędzoną krewetką i kolendrą, w sosie pomarańczowym. Policzki wołowe na sosie holenderskim. Ozorki jagnięce w sosie migdałowo – czosnkowym z winogronami i wędzonym czosnkiem. Wołowina po burgundzku z ziemniakami gratin. Oto część dań, którymi miałem wielką przyjemność delektować się w ciągów ostatnich lat w Zazie Bistro. I wiecie co? Bez kitu. Wszystkie były fenomenalne.

Schab cielęcy z kością z przypalanym puree beszamelowym, porem, pieczoną marchewką, sosem beuree blanc ze skórką pomarańczową.

LE PETITE FRANCE…

Jest wiele powodów, dla których do Zazie Bistro koniecznie powinniście zajrzeć. A jak już raz tam się pojawicie będziecie wracać. Bo będzie Wam smakować, bo będzie Wam miło, bo będziecie zadowoleni. Bo w Zazie Bistro karmią wybornie. Bo jest tam przyjemna atmosfera i subtelny, skromny wystrój, jak w paryskim bistro. Bo jest tam świetna kuchnia francuska idealnie „wzbogacona”, aby trafić w nasze polskie gusta. Wreszcie…, bo jest to kawałek Francji w Krakowie. I nie ma hipsterów. Za wysokie progi.


Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *