Muzyka w mojej kuchni

Muzyka i gotowanie to dla mnie nieodłączna para. Czasem lubię ostrzej, czasem melancholijnie, ale przeważnie przebojowo. A jeżeli gotowania mam chwilowo „powyżej uszu” puszczam cokolwiek – byle głośno. A zatem – wybierz coś dla siebie i posłuchaj ze mną 😉

 

Tarkan to wielka gwiazda muzyki tureckiej. Muzyka z tego regionu świata ma w sobie tyle namiętności, miłości, dramatyzmu i emocji, że trudno jej nie pokochać. Łapie za serce zwłaszcza w jesienne i zimowe wieczory, kiedy plucha za oknem, a muzyka Tarkana przywołuje wspaniałe wspomnienia z wakacji w Turcji. Prezentuję Wam wersję acoustic jednego z przebojów Tarkana – jeżeli Wam się podoba koniecznie posłuchajcie również oryginału 🙂


Nie wiem, kto to jest Estas Tonne, ale wiem, że gra fenomenalnie. Udowadnia, że prawdziwe życie – zarówno jeśli chodzi o jedzenie, jak i muzykę – toczy się nie w drogich restauracjach z gwiazdkami Michelin i salach typu Carnegie Hall, lecz właśnie na ulicy. Zrób coś dla siebie i odłóż wszystko na bok na 10 minut, by posłuchać tego człowieka. Ten kawałek ma ponad 32 mln wyświetleń na You Tube. Ludzie tęsknią za prawdziwą sztuką. A Estas ją tworzy, dlatego warto go słuchać.


Despina Vandi to jedna z najbardziej utytułowanych i niezwykle popularnych greckich piosenkarek. W swoich utworach umiejętnie łączy popowe brzmienie z elementami tradycyjnej, greckiej muzyki. Słucha się tego dobrze, choć niektórzy zarzucą zapewne „eurowizyjne” brzmienie części utworów. Gdy jednak odrzucić uprzedzenia Despiny słucha się naprawdę fajnie. Na greckim rynku muzycznym działa już od około 20 lat, więc jej dyskografia jest dość bogata – jest w czym wybrać.


„Camel” w języku angielskim oznacza „wielbłąd”. A to oznacza tylko jedno, że jeżeli do tej pory nie słuchaliście muzyki tego zespołu to właśnie jest Wasz „wielbłąd”. Cudowna muzyka, a najlepszy album jak dla mnie, to polecany przez świętej pamięci Tomka Beksińskiego „Stationary Traveller”. A dlaczego akurat ten kawałek? Przypadek. Wszystkie utwory z tej płyty są po prostu cudowne. To niewiarygodne, że kiedyś muzyka była tak znakomita. Tomku – dziękuję Ci bardzo, pozostaniesz nieśmiertelny 🙂


„Skacze, jak wariatka, coś Ty chłopie tutaj znalazł?” Tak pytał mnie ostatnio kolega o ten teledysk. „Kalimera” znaczy po grecku „dzień dobry”. Powiedzcie mi, czy można zacząć nawet najgorzej zapowiadający się dzień w życiu po wysłuchaniu tej piosenki?


Może i „Schody do nieba” Zeppelinów są najlepszym kawałkiem w historii muzyki rozrywkowej, ale… nie dla mnie. OMEGA. Dziewczyna o perłowych włosach. Klasyka. Mój brat tego słuchał niemal  „na żywo”. Ja miałem wtedy kilka lat, a pamietam do dzisiaj. Co za wspaniały kawałek, co za melodia; i ten IGEN 😉 Kocham ten utwór i jak dla mnie „Schody do nieba” mogą nie istnieć.


IRA i Artur Gadowski to duet idealny. Sam Gadowski jest również wyśmienity. Ileż to świetnych kawałków nagrali przez te 20 ileś lat? Większość z nich to już klasyki polskiej muzyki 🙂 W zasadzie mógłbym tutaj przytoczyć dowolny kawałek IRY i Artura, bo uwielbiam większość z nich. „Parę chwil” to oczywiście świetna muzyka, ale też tekst, który warto wysłuchać; jest po prostu wybitny.


„Kwasożłopy” w szczytowej formie – uważajcie, bo jest naprawdę ostro. Jeżeli wolicie łagodniejszą muzykę proponuję sięgnijcie po oryginał tego utworu w wykonaniu B-52’s. W tej wersji bowiem Titus i spółka dają niezłego czadu 😉


Eros Ramazzotti to kawał świetnego, męskiego głosu. Jego piosenki są po prostu piękne, a śpiewane w języku włoskim stają się oryginalne i autentyczne. Ta piosenka zaśpiewana z Tiną Turner jest wyjątkowa. Uwielbiam jej słuchać.


Chorwacja to cudowny kraj z pięknymi widokami, doskonałym jedzeniem i bardzo przyjaznymi ludźmi. Goran Karan trąci nieco Krzysztofem Krawczykiem, ale do diaska, co tam. Ta piosenka po prostu chwyta za serce i wbija w głowę uporczywą myśl, aby do Chorwacji udać się kolejny raz.


Słyszeliście kiedyś o zespole Reckless Love? Jasne, że nie. Ja też nie. Do czasu, kiedy ich kawałki z nowej płyty puścił nieśmiertelny Wojtek Mann. Wpada w ucho. Wszystko. Ale ten kawałek jest po prostu fachowy. Że zbyt cukierkowaty ? Mnie to nie przeszkadza. Radio na full i … do garów.


Bon Jovi słyszałem po raz pierwszy w latach 80-tych. To było coś absolutnie nowego, niepowtarzalnego. Ostre, ale melodyjne. Świetne. Przetrwali do dzisiaj. Ten kawałek to spora dawka mega pozytywnego nastawienia. Gdy jest Ci źle po prostu rzuć wszystko i wykrzycz „have a nice day”. Ja tak robię i zawsze pomaga.


To, co Glaca robi dla polskiej sceny rockowej jest nie do przecenienia. Choć skutecznie „ukrywany” przez komercyjne stacje radiowe nie bryluje na salonach, to jednak znawcy dobrej muzyki i jego fani wiedzą, że tworzy cały czas i to naprawdę niezłe kawałki. „Jeden taki dzień” to naprawdę duża dawka energii; po jego wysłuchaniu kawy mi już nie potrzeba.


Muse i „Uprising” to kolejny kawałek, który mogę słuchać na okrągło. Jest tutaj moc, jest melodia, jest nuta tajemniczości. Jest klimat i power. Niezmiennie nie nudzi mi się od kiedy wiele lat temu usłyszałem go po raz pierwszy. Żaden inny utwór Muse może dla mnie nie istnieć. Ale ten po prostu uwielbiam.


Totentanz to świetna kapela z Tarnowa. Istnieją już wiele lat – jak długo, nie wiem. Ale wystarczająco długo, aby ugruntowali swoją pozycję na rynku muzyki alternatywnej. Ten kawałek chwyta mnie za serce, uwielbiam go. Posłuchajcie tekstu. Posłuchajcie muzyki. I uwierzcie, że jest w tym kraju całkiem sporo fajnej muzyki, wystarczy tylko zamienić radiowe stacje komercyjne na internet…


Zucchero to człowiek, który rozkochał mnie w sobie właściwie jednym utworem. To oczywiście „Baila”. Pomimo upływu wielu lat ten kawałek nadal powoduje u mnie wzrost adrenaliny. W kuchni po prostu niezbędny.


A tutaj całkiem nowy kawałek Glacy – tym razem pod szyldem My Riot. Jest po amerykańsku, jest doskonale. I do tego świetny teledysk, chociaż za cholerę nie wiem, o co w nim chodzi 😀

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial