leczo węgierskie przepis oryginalny

Leczo węgierskie, takie prawdziwe, może być szokiem dla wszystkich tych, którzy lubują się w profanowaniu dań klasycznych. Przede wszystkim aby zrobić prawdziwe leczo konieczne jest pozyskanie dobrej, wędzonej słoniny (najlepiej z mangalicy) i białej, podłużnej papryki. Wbrew pozorom nie jest to zadanie niewykonalne; jeżeli dobrze poszukacie znajdziecie bez problemu. A jak już znajdziecie to zróbcie leczo według mojego przepisu. Otrzymacie danie o mocnym smaku papryki, z lekko wyczuwalnym smakiem słoniny. Danie o pięknym, głębokim kolorze czerwonej papryki. Zobaczycie, że różni się ono diametralnie od tego, co do tej pory serwowano Wam jako leczo… I jestem pewny, że pokochacie je. W stosunku do oryginału moje leczo węgierskie jest bardziej płynne, ale zapewniam, że równie dobre, albo nawet lepsze.

 

LECZO WĘGIERSKIE

SKŁADNIKI:

  • 5-7 sztuk białej, podłużnej papryki;
  • 50 gramów wędzonej słoniny (najlepiej z mangalicy);
  • 4 pomidory;
  • 1 mała słodka, czerwona papryka;
  • 1 mała, ostra papryka;
  • 1 duża cebula;
  • 150 gramów kiełbasy (np. dobra parówkowa lub typu podwawelskiej, czy śląskiej);
  • słodka, mielona papryka;
  • smalec wieprzowy z mangalicy;
  • sól, pieprz;

 

PRZYGOTOWANIE:

1. Przygotuj wszystkie składniki. Z podanych ilości zrobisz leczo węgierskie dla mniej więcej 4 osób.

 

2. Kiełbasę, słoninę, cebulę oraz papryki pokrój w kostkę. Pomidory sparz wrzątkiem, obierz ze skóry i również pokrój w kosteczkę.

 

3. Słoninę wrzuć na patelnię i smaż na średnim ogniu, aż wytopi się z niej tłuszcz (nie przyrumieniaj za mocno).

 

4. Wrzuć na patelnię cebulę i smaż, aż się zeszkli, ale nie przyrumieni. W tym momencie możesz również wrzucić na patelnię pokrojoną w niedużą kostkę kiełbasę. Zarówno przesmażanie kiełbasy, jak i papryki jest sprawą bardzo indywidualną. Często oba te składniki przesmaża się dla podkręcenia smaku potrawy, ja przeważnie jednak tego unikam, aby moje leczo węgierskie nie było „zbyt ciężkie”. Dodanie słoniny i smalcu jak dla mnie robi i tak wyborny smak, nie widzę potrzeby dodatkowo smażyć kiełbasę i paprykę 😉

 

5. Wyłącz gaz pod patelnią albo zdejmij ją z gazu. Dodaj 2 łyżki mielonej, słodkiej papryki.

 

6. Wymieszaj zawartość patelni, aż tłuszcz połączy się z papryką. Wstaw patelnię z powrotem na gaz. Dolej szklankę wrzątku i rozmieszaj wszystko, aż powstanie gęsta masa.

 

7. Przelej zawartość patelni do dużego garnka.

 

8. Pora na dodatki: przygotuj paprykę. Oczywiście zwykle robię to „na oko”, ale tym razem z uwagi na dość sporą ilość papryki przywiezionej z Węgier musiałem ją po prostu podzielić.

 

9. Jak pisałem wcześniej pokrojoną paprykę możesz (ale nie musisz) przesmażyć na patelni na 1 łyżce smalcu z mangalicy. Jeżeli tak chcesz uczynić zrób to na nieumytej ze smażenia słoniny i cebuli (i ewentualnie kiełbasy) patelni. Papryka dzięki temu nabierze wyśmienitego smaku.

UWAGA: Świeżą paprykę możesz przesmażyć na niewielkiej ilości smalcu z mangalicy dla podniesienia smaku.

 

10. Wrzuć paprykę do garnka; dodaj pokrojone pomidory i wlej około 1 litra wrzątku.

 

10. Wrzuć do garnka pokrojoną kiełbasę (jeżeli przesmażyłeś ją wcześniej ze słoniną i cebulą to już znajduje się w garnku, więc oczywiście pomiń ten krok…). Jeżeli potrzeba dolej jeszcze wrzątku tyle, aby uzyskać pożądaną przez Ciebie gęstość. Im więcej dolejesz wody, tym leczo w tym momencie będzie miało słabszy smak; doprawienie pozostaw jednak na koniec.

 

11. Dodaj jeszcze łyżkę mielonej słodkiej papryki i gotuj wszystko na średnim ogniu 15 minut (nie rozgotuj papryki !).

 

12. Do ostatecznego przyprawienia leczo zamiast soli, „veget” i innych tego typu cudów użyj najlepiej oryginalnej pasty węgierskiej (bez problemu do kupienia w sklepach, najczęściej w formie tubek lub słoików). Są one robione zwykle z wściekle ostrych papryk i są dość słone. Doskonale podkreślają smak węgierskich potraw takich, jak leczo czy zupa gulaszowa.

 

13. Prawdziwe, oryginalne leczo węgierskie podawaj z kromką białego, pszennego pieczywa przyprawione łyżeczką (lub więcej – według smaku…) ostrej pasty paprykowej… Cóż więcej do szczęścia potrzeba? No może kieliszka palinki po posiłku…


Drukuj

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *