Kreta wiosną pociąga szczególnie. Ta cudna grecka wyspa, która skradła me serce wiele lat temu tym razem czekać na mnie musiała pięć miesięcy. Te miesiące to wyjątkowo trudny czas. Czas smutnej, deszczowej jesieni i szarej zimy, która śniegu oferuje coraz mniej. Czas niedoboru słońca, za to nadmiaru przygnębienia i depresji. Nawet najodporniejsi w okresie jesienno zimowym miewają stanowczo zbyt wiele dni, w których chęć do życia zanika. Kreta tymczasem wciąż majestatycznie tkwi pośrodku Morza Śródziemnego jakby chciała powiedzieć „mówiłam, żebyś został”…

KRETA WIOSNĄ

Gdy parę dni temu wysiadłem z samolotu, który przywiózł mnie na moją ukochaną wyspę nie żar, a przyjemne ciepłe powietrze powitało mnie. Poczułem ulgę i zadowolenie. Ciepły wiatr otulił mnie, figlarnie połaskotał, a jednocześnie silniejsze jego podmuchy jakby skarcić chciały, że tak długo kazałem na siebie czekać. Zaczerpnąwszy powietrza poczułem TO COŚ, co zapewne czują kochankowie, gdy widzą się po dłuższej nieobecności… Łza zakręciła się w oku. Jestem. Już jestem moja kochana. Nic się nie zmieniłaś. Ciągle wyglądasz olśniewająco. Jak dobrze tu być, jak dobrze Cię czuć. Dziękuję za ten powiew kwiatami pachnący na powitanie. Jak dobrze być w domu…

KRETA NA CO DZIEŃ

Od razu moja droga skierowałaś mnie na bazar. Wiesz, że go uwielbiam i chętnie tam chadzam. Dobrze znowu widzieć bogactwo owoców i warzyw, spróbować Twoich wybornych serów. Zjeść moją ulubioną kiełbaskę z rożna przygotowaną brudnymi łapami greckiego wieśniaka. Pójść do portu na kawę z widokiem na latarnię i cały port wenecki. Na spacer po wąskich uliczkach starego miasta. Na souvlaki, na wino domowe, na pogaduchy z przyjaciółmi. I na spotkanie z prawdziwymi Kreteńczykami, którzy pomimo że na co dzień są stosunkowo oschli to w gruncie rzeczy są dobrymi ludźmi.

KRETA O ZACHODZIE SŁOŃCA

Najlepsze oczywiście zostawiłaś na koniec. Gdy komercja sięga dna, a ludzkość zaczyna bić brawo, gdy słońce zachodzi nie ma miejsca na romantyzm. Ty o tym wiesz i umiejętnie i z wyczuciem dozujesz te „swoje” zachody słońca spragnionym. Niezbyt nachalnie, raz na czas właśnie tak, aby nie przywołać zbytecznych tłumów, którzy miast zachód słońca podziwiać robią zdjęcia, kręcą filmy, a na koniec oklaskami kończą ten niecodzienny spektakl.

Ty jesteś inna, spokojna, stonowana. Jak dobrze tu być znowu, jak dobrze Cię widzieć. Już się martwię jak powiem Ci, że znowu za jakiś czas będę Cię musiał opuścić… Że znowu nie tym razem zostaną z Tobą na zawsze. Bądź cierpliwa proszę, a póki co nie pytaj o nic. Cieszmy się sobą. Chwilo trwaj.


Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *