Karp wigilijny to jeszcze niedawno obowiązkowe danie na naszych stołach. Jedni go kochają, inni wprost przeciwnie. Od zawsze zarzuca mu się, że śmierdzi mułem. Od kiedy  w Polsce rozgościł się na dobre wolny rynek dóbr wszelakich jest u nas pod dostatkiem. Ryb również – nic dziwnego zatem, że karp odchodzi powoli w zapomnienie zastępowany chętnie innymi rybami. Pół biedy, jeśli to ryby szlachetne, prawdziwe – gorzej, gdy na wigilijnym stole pojawia się gość z … Mekongu albo pulpety rybne mrożone, co do składu których lepiej nie zaglądać.

OKAŻ RYBIE SZACUNEK

Ja namawiam – kultywujcie tradycje, zjedzcie chociaż jedno dzwonko karpia na Wigilię. I uwierzcie, karp wcale nie musi śmierdzieć mułem. Może kiedyś tak było, lecz teraz poprawiły się warunki hodowli tej ślicznej ryby. Jeżeli zastosujesz się do moich rad zapewniam Cię, że opadnie Ci szczęka podczas kolacji wigilijnej, bo karp smakować będzie, jak nigdy.

DO OSTATNIEJ OŚCI

Pamiętaj proszę, że ryba to żywa istota. Nigdy nie wyrzucaj „zbędnych” jej elementów. Ryba oddaje życie, abyś Ty mógł/mogła się pożywić, zatem okaż jej szacunek. Nie pozwól jej się udusić w worku, pozbaw życia w sposób humanitarny, a potem wykorzystaj ją w całości skoro i tak trafi na Twój stół.

<<<< Dowiedz się, jak przygotować pysznego karpia smażonego >>>>

Drukuj

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *