grillowane mięso z rusztu

Grillujemy – magiczne słowo, które powoduje natychmiastową mobilizację i błyskawiczne zebranie się grupy osób chętnych do spędzenia czasu na świeżym powietrzu i jedzenia przyrządzanych na ruszcie smakołyków. No bo któż z nas nie lubi pieczystego jedzonego w gronie rodziny lub znajomych w dodatku „pod chmurką”…

Klimat nas nie rozpieszcza i długimi miesiącami nie mamy możliwości delektowania się jedzeniem na świeżym powietrzu. Gdy więc okazja się pojawia stadnie, całymi tabunami ruszamy poza miasto lub zasiadamy w ogrodach, aby poddać się magii grillowania. Na całym zaś świecie dania przyrządzane na grillu są także ostoją i prawdziwą instytucją na wszelkiego rodzaju bazarach i targach ulicznych.


GRILLUJEMY – PODSTAWOWE ZASADY

Grillowanie jest proste, ale warto pamiętać o kilku zasadach, które pozwolą na uzyskanie perfekcyjnego steka lub czegoś jeszcze. Po pierwsze grillujemy zawsze na węglach. To niezaprzeczalnie najlepszy i najtańszy sposób na dobry produkt uzyskany poprzez pieczenie na ruszcie. Ale uwaga: produkty kładziemy na ruszt dopiero wtedy, gdy na węglach pojawi się popiół, a ich czarny kolor pozostanie jedynie wspomnieniem. Ale co wybrać: brykiety, czy węgiel? Nie ma znaczenia. Węgiel łatwiej rozpalić, brykiety dłużej utrzymają odpowiednio wysoką temperaturę.

Zamiast nasączonej chemią rozpałki możesz użyć na przykład suszonych gałęzi drzew liściastych lub kupić w sklepie rozpałkę – byle naturalną, bez lakierów itp.

Przenigdy nie używajcie rozpałek w postaci kostek nasączonych chemikaliami lub (co gorsza) płynami łatwopalnymi. Owszem, ułatwiają one rozpalanie, ale nigdy nie uda się ich całkowicie wypalić z nasączonych nimi węgli. Węgle muszą cały czas mieć wysoką temperaturę co oznacza, że nie wystarczy je rozpalić, dobrze rozżarzyć, nałożyć produkty na ruszt i oddać się spożywaniu w ilościach hurtowych napojów wyskokowych. Pilnowanie rusztu jest szczególnie ważne, gdy grillujecie mięso wymagające dłuższej obróbki. O dobrą glejtę, jak to mawiają na Śląsku, trzeba po prostu zadbać.

Podczas grill party potrzeba dwóch „ochotników”. Jednego niepijącego do rozwiezienia ludzi po imprezie, drugiego do pilnowania „glejty”. Nie ma sprawiedliwości na świecie…

MIĘSO – „NUMERO UNO” NA RUSZCIE

Mięso to bezwzględnie numer jeden wśród wszystkiego, co nadaje się do grillowania. W mediach co roku pojawia się temat marynowania mięsiwa przeznaczonego do grillowania. Wychodząc od stanu pierwotnego uważam, że mięso absolutnie nie potrzebuje żadnej marynaty, a jedynie soli. Tak bywało drzewiej, tak niestety nie bywa obecnie. Problemem dnia dzisiejszego jest bowiem jakość mięsa.

Wysokiej jakości mięso to w dzisiejszych czasach prawdziwy skarb. Dobrze jest mieć zaprzyjaźnionego rzeźnika

Kto bywa w krajach basenu Morza Śródziemnego ten z pewnością niejeden raz jadł doskonałe grillowane mięsiwa i owoce morza, których smak niczym poza solą nie było wzbogacany. Na Krecie, gdzie spędzam większość część życia widzę, jakie mięso sprzedaje się u rzeźnika i widzę jak zwierzęta są hodowane – wszystkie żyją na wolności. Kurczaki biegają po polach, jagnięta i owce pasą się w górach na świeżym powietrzu mogąc przemieszczać się po naturalnych obszarach. Kozy pasą się swobodnie wysoko w górach skacząc z radością po skałach i skubiąc trawę. Uwierzcie, grzechem byłoby tak smaczne i pełnowartościowe mięso marynować. W takim przypadku wystarczy odrobina soli morskiej i siup na ruszt. Więcej o tym przeczytacie <<TUTAJ>>.

Na Krecie kozy zawsze pasą się na wolności. Zwierzęta są zatem wybiegane, odżywiają się naturalnie i żyją w czystym środowisku. Dzięki temu mleko i mięso kóz są chude i pełnowartościowe. I bardzo zdrowe.

GDZIE TA CYWILIZACJA?

W cywilizacji zachodniej, do której niestety lub stety przynależymy jakość mięsa jest po prostu podła. Zresztą nie tylko mięsa. Zwierzęta hodowane są w okropnych warunkach, a jedynym celem jest tzw. maksymalizacja zysku z hodowli przy zachowaniu minimalnych kosztów. Stosuje się znane od dziesiątek lat w ekonomii określenie tzw. efektu skali. W tym konkretnym przypadku przejawia się to upchaniem jak największej ilości zwierząt w jak najmniejszym zamkniętym pomieszczeniu i jak najszybszym utuczeniu ich celem ubicia i sprzedaży.

Przemysłowy chów brojlerów w zamkniętej hali bez dostępu światła dziennego…

Wyobrażacie sobie co się może stać, gdy jedno z tych setek, czy tysięcy zwierząt stłoczonych w ogromnej hali zachoruje? Jak posyłaliście dzieci do przedszkola to wiecie, o co chodzi. Dlatego profilaktycznie w wielu takich miejscach wraz z pokarmem podaje się antybiotyki. A czym karmi się takie zwierzęta? Nieważne, bo liczy się efekt, czyli jak najszybszy wzrost masy ciała, aby można było sfinalizować transakcję. Myślicie, czy  kogoś obchodzi los tych zwierząt? Myślicie, że kogoś obchodzi Wasz los po zjedzeniu takiego mięsa?

MIĘSO ZE SKLEPU MARYNOWAĆ

Jeżeli nie masz innej możliwości i musisz zaopatrywać się na co dzień w mięso w sklepach spożywczych, dyskontach, czy supermarketach lepiej takie mięso zamarynuj. Z powodów opisanych powyżej mięso „sklepowe” pozbawione jest swojego naturalnego smaku i pełnych właściwości, dlatego w takim przypadku lepiej jest je marynować. Oczywiście co do smaku marynaty występuje pełna dowolność, jednak taką marynatę lepiej jest zrobić samemu z posiadanych w domu przypraw.

Czosnek, rozmaryn, tymianek, odrobina oliwy. Tak zamarynowana jagnięcina nie będzie już nic wymagała poza krótkim grillowaniem i odrobiną soli …

Oczywiście dobrze jest dobrać smak marynaty do rodzaju mięsa, np. jagnięcina najlepiej komponuje się z czosnkiem i rozmarynem, ale już taki kurczak „przyjmie” każdy smak. Weźcie również proszę pod uwagę fakt, że ilość oleju lub oliwy do marynowania winna zostać ograniczona do minimum, ponieważ na ruszcie panuje zwykle bardzo wysoka temperatura, co zwykle powoduje dymienie. Dodatkowo ociekający i kapiący na rozżarzone węgle tłuszcz z mięsa powoduje również dodatkowe dymienie, co owszem nadaje smaku, ale i wytwarza substancje rakotwórcze.

Prawidłowe grillowanie mięsa nie oznacza kłębów dymu wokół grilla. Wprost przeciwnie…

SUMMA SUMMARUM

Odnosząc się na koniec do sprawy grillowania pozwolę sobie na małe résumé… Jeżeli nie masz możliwości kupienia lub zaopatrywania się w jakiś inny sposób w mięso zwierząt żyjących na wolności (kura, świnia, czy krowa lub cielak od rodziny ze wsi, jagnię pasące się na hali od górala) lepiej ogranicz jego spożycie do minimum. Takie mięso dobrze przypraw, zamarynuj, nadaj mu smak. Nie smaż, a właśnie grilluj. Gdy tylko to możliwe mięso zawsze grillujemy.

Raz na czas zaś wysupłaj grubsze pliki banknotów i kup pełnowartościowe mięso. Będziesz w szoku, gdy odczujesz, że  dotychczas gotowany na sklepowej kurze rosół był zwykłą lurą. Że grillowany karczek wieprzowy otrzymany w darze od rodziny ze wsi jest tak soczysty, że trudno to sobie wyobrazić. Pamiętaj, wybór zawsze należy do Ciebie.

A zatem grillujemy… Najlepiej tak, jak na zdjęciu poniżej…

Grillowane szaszłyki na statku podczas rejsu wzdłuż wybrzeży Krety

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *