Czy warto jeść lokalnie i sezonowo? Tak. I to bardzo. Żyjemy w burzliwych czasach, które trudno okiełznać i momentami trudno zrozumieć. Z tej przyczyny większość z nas przechodzi obok tego co się dzieje obojętnie, bo tak jest po prostu łatwiej. Ta większość pracuje, po pracy chodzi na zakupy, je byle co i byle jak, odpoczywa, idzie spać. Taka wegetacja, której głównym punktem jest praca.

JEŚĆ LOKALNIE I SEZONOWO

Ale jest coraz większa grupa ludzi, którzy schemat ten przełamali, albo Ci, którzy szczęśliwie w taki schemat nie dali się wciągnąć. Ci żyją świadomie, a ich życie kształtują oni sami. Również ich gusta kulinarne pokrywają się z ich zapotrzebowaniem na jedzenie rzeczy zdrowych i lokalnych. Na tym właśnie chciałbym się skupić.

Cóż do diaska oznacza jeść lokalnie? Nie wdając się w dywagacje spieszę wyjaśnić, że jeść lokalnie oznacza kupować i spożywać produkty, które rosną lub produkowane są z tych produktów w obrębie maksymalnie 150 kilometrów od miejsca Twojego zamieszkania. Jeść lokalnie oznacza również jeść sezonowo, to oczywiste. Odległość wskazana powyżej jest gwarancją, że otrzymasz produkty świeże i sezonowe. A jeśli masz sprawdzonych lokalnych dostawców to masz pewność, że produkty te są najwyższej jakości, świeże i bez chemii. Zdrowe i pełnowartościowe.

Oczywiście nie namawiam Was do rezygnowania ze spożywania produktów orientalnych, jadania dań przynależnych światowym kuchniom, czy też zaprzestania eksperymentów kulinarnych. To konieczne, aby poszerzać horyzonty i doznania kulinarne, jednak bazą codziennej diety każdego powinny być produkty lokalne i sezonowe.

Jeść lokalnie i sezonowo znaczy jeść dobrze, smacznie i zdrowo.

ŚWIATOWY TREND

Wydaje się Wam to kaprysem, czy też bzdurą? To nie jest kaprys, to kierunek światowych zmian w podejściu do jedzenia. Jedna z najpotężniejszych firm światowych Google, mająca siedzibę w Kalifornii znana jest z zatrudniania ludzi kreatywnych oraz z tego, że stosuje nietypowe strategie również względem swoich pracowników.

Znane są wdrożone przez tę firmę oryginalne rozwiązania – są pokoje zabaw dla dzieci pracowników (masz małe dziecko, więc możesz je przyprowadzić do pracy, zajmą się nim), są pokoje wypoczynkowe z łóżkami dla pracowników (jesteś zmęczona, połóż się, odpocznij; gdy odpoczniesz będziesz wydajniej pracować), jest wreszcie stołówka pracownicza. I na tej stołówce wyobraźcie sobie panują właśnie reguły lokalności i sezonowości produktów używanych do przygotowania posiłków dla pracowników.

Działa to tak, że dzień wcześniej, na zakończenie dnia pracy, zespół kucharzy zasiada na krótką naradę i przygotowuje menu na dzień następny biorąc pod uwagę produkty aktualnie występujące. Mają swoich dostawców w obrębie maksymalnie 150 kilometrów i do nich następnego ranka wysyłają zaopatrzeniowców po towar. Ci przed zakupem towar starannie sprawdzają. Z tak świeżych produktów kucharze przygotowują posiłki dla pracowników. Google osiąga miliardowe zyski, ponieważ dba o to, by pracownicy mieli wszelkie warunki do jak najlepszej pracy. Rozumieją, że te warunki to również dobre, zdrowe, lokalne i sezonowe jedzenie.

Czy takie produkty dostaniesz gdziekolwiek poza lokalnymi bazarami i targami?

MOŻNA I U NAS

Podobna inicjatywa powstała chyba ze dwa lata temu w Krakowie. Nazywa się to Targ Pietruszkowy. Dwa razy w tygodniu sprzedają na nim swoje produkty drobni, lokalni producenci warzyw, serów, ryb, jajek, owoców itd. itp. Gros z nich posiada certyfikaty ekologiczne na swoje produkty. Targ w soboty czynny jest w godzinach 8-13, ale uwierzcie, po 9-tej w zasadzie nie ma już po co przychodzić, ponieważ większość produktów zostaje sprzedana błyskawicznie. A kto takie towary kupuje? Ano ta druga grupa ludzi, o której pisałem na wstępie. Grupa ludzi żyjących i odżywiających się świadomie. Ci, którzy chcą jeść lokalnie i sezonowo.

Świat stał się globalną wioską. Banany rosnące na drugiej półkuli można jadać na całym świecie. Z jednej strony to dobrze, z drugiej wyobraźcie sobie, jaką drogę takie banany muszą przebyć, by trafiły na nasze stoły dojrzałe… Wędliny produkowane w Hiszpanii, czy we Włoszech, aby mogły cieszyć smakiem na stołach całego świata muszą być potraktowane choćby odrobiną chemii. Nie ma siły, azotany sodu, czy potasu służą przedłużeniu ich trwałości zapobiegając ich zepsuciu. Taki zabieg jest oczywistym, ponieważ towary te muszą mieć długą ważność. Bez konserwantów ani rusz. A teraz pomyślcie, czy byłoby to konieczne, gdyby takie wędliny trafiały tylko na rynek lokalny…

Większość wspaniałych zagranicznych wędlin dojrzewających zawiera konserwanty w postaci azotanów. Producenci tradycyjnych polskich wędlin wcale nie są lepsi w tym względzie.

Nigdy nie zgodzę się i nie zaakceptuję stwierdzenia większości, że na takie rzeczy (szukanie i kupowanie towarów lokalnych i sezonowych) trzeba mieć czas i pieniądze. Brak tych dwóch ostatnich jest dzisiaj najczęstszą wymówką ludzkości, aby usprawiedliwić swoje lenistwo. O ileż łatwiej jest jechać raz w tygodniu do supermarketu i wypełnić koszyk towarami byle jakimi, których zakup uwarunkowany jest li jedynie ceną. To oznacza jedno: Ci ludzie nie chcą jeść lokalnie i sezonowo. Im jest wszystko jedno.

Przy odrobinie wysiłku i w swojej okolicy znajdziesz pyszne pieczywo o zdrowym składzie. Kupując lokalnie wspierasz drobnych przedsiębiorców, którymi często są Twoi sąsiedzi, pozbawiając jednocześnie gigantycznych zysków wielkie koncerny spożywcze, dla których Twoje zdrowie jest na przeciwległym biegunie do ich zysków.

TO TWÓJ WYBÓR

Dopóki niska cena będzie wyznacznikiem wybieranych przez Was produktów, a swój organizm karmić będziecie benzoesanem, sodu, glutaminianem, karagenem, azotanami, czy też przekładając to na język bardziej czytelny idealnie czerwonymi truskawkami w środku zimy nie dziwcie się, że po pewnym czasie Wasze samopoczucie ulegnie pogorszeniu, a w najgorszym wypadku pojawią się alergia, czy choroby. I zapewne nikt z Was nie skojarzy pojawienia się ich z np. kupowaniem i jedzeniem „świeżego”, chrupiącego pieczywa produkowanego w wielkim zakładzie przemysłowym na skalę masową z okresem trwałości 2 lata, mrożonego, a następnie dystrybuowanego do sklepów całej Europy, a w sklepach jedynie odgrzewanego w specjalnych piecach…


Zobacz również

One thought on “Czy warto JEŚĆ lokalnie i SEZONOWO”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *