Brak menu w restauracji

Brak menu w restauracji? To świetnie, nie odpuszczę, to miejsce jest dla mnie. Muszę tam wejść i coś zjeść. Ale co, skoro nie ma menu? Bzdura i bezsens? Pozwólcie, że zanim wyjaśnię, o co mi chodzi… podam pewną definicję. „Trattoria (wł. trattoria) – rodzaj lokalu gastronomicznego we Włoszech, utrzymanego we włoskim stylu, skromniejszego niż restauracja, ale oferującego więcej niż osteria. Jadłodajnia otwarta jest codziennie, nie ma karty dań, jedzenie jest skromne, ale obfite, bazujące głównie na regionalnych i lokalnych przepisach, wino sprzedawane jest na karafki, ceny są niskie, główny nacisk kładzie się na stałą klientelę, a nie na wykwintność kuchni. Bywa, że w trattoriach klienci zasiadają przy dużych, wspólnych stołach” (Wikipedia).

Ten lokal gastronomiczny trattorią z pewnością nazwać nie można, jednak charakterem ową przypomina. Jeżeli już zdecydujesz się przejść przez te obskurne wrota Bettina (właścicielka tego lokalu w Trapani) nakarmi Cię lepiej niż Twoja babcia 😉 Przy okazji przepyta Cię dokładnie o Twoją familię do czwartego pokolenia wstecz 😉

LOKALNE NAJLEPSZE

Oczywiście w Europie jest całkiem sporo lokalnych punktów gastronomicznych, które swoim wystrojem, charakterem i podawanym jedzeniem odbiegają od eleganckich restauracji. Wspomniane we Włoszech trattorie mają swoje odpowiedniki lub lokale o zbliżonym charakterze np. w austriackiej Styrii – to Buschenschank, w stołecznym Wiedniu zaś Beisl. W regionach wysokich Tatr znajdziemy liczne hospody, a na dawnych szlakach handlowych karczmy i oberże. W Chorwacji nie sposób nie posilić się w konobie, a w Grecji w tawernach.

W Niemczech nie wolno odpuścić wizyty w stubie, a na Węgrzech w czardzie. We Francji w najlepszej atmosferze zjesz w bistro, a w sąsiedniej Hiszpanii znakomicie posilisz się w tapas barach. Każdy zaś, kto po górach wysokich wędrować lubi nie zamieni na nic innego jedzenia z alpejskich almhuette. W angielskim lub irlandzkim pubie popróbujesz prawdziwego, brytyjskiego jedzenia, do którego obowiązkowo podadzą Ci ale’a lub stouta…

W krajach basenu Morza Śródziemnego tradycyjne lokale gastronomiczne nierzadko znajdują się bezpośrednio „pod chmurką”.

ŚWIADOMIE, NIE Z PRZYPADKU…

W większości z tych miejsc menu nie jest sprawą priorytetową – nią jest samo miejsce i jedzenie. Dobre, lokalne jedzenie, czyli przygotowane na sposób zgodny z rejonowymi tradycjami na bazie lokalnych, sezonowych produktów. Nie bez znaczenia jest swobodna, czasami wręcz rodzinna atmosfera panująca w tych miejscach – wiele osób zna się tutaj, jak łyse konie. Może dlatego, że nie zatrudnia się tam odętych studentek „na minimalu”, a kelnerów z krwi i kości… W przypadkach ekstremalnych będziesz móc wejść do kuchni i porozmawiać z kucharzem, a nawet z nim chwilę pogotować…

 

BRAK MENU? TO ŚWIETNIE!

O tym, co można w danym dniu w takich miejscach zjeść dowiesz się zwykle z odręcznie sporządzonej na kartce papieru listy przygotowanych potraw… albo z tablicy, na której nazwy dań wypisane są kredą… Jak w podstawówce w klasie… Tak jest łatwiej, bo gdy poszczególne dania się kończą są po prostu wykreślane. Nie sposób nie zauważyć również higienicznej strony takiego rozwiązania, choć zapewniam, że nie to jest sprawą priorytetową w tym przypadku. A zatem… brak menu w restauracji to zaleta, nie wada.

Na zdjęciu „menu” w jednej z sycylijskich trattorii w Trapani.

ZMIEŃ SWE NAWYKI

Jeżeli spotkasz podobny zwyczaj w jakiejkolwiek restauracji włoskiej w Polsce nie wybrzydzaj, nie awanturuj się, że to skandal, a usiądź i doceń – jest szansa, że Ci ludzie naprawdę znają włoską kuchnię i nakarmią Cię, jak należy. To samo oczywiście tyczy się każdej innej kuchni. Nawet polskiej. Ale o tej ostatniej póki co nie warto wspominać. Takich lokali w Polsce po prostu nie ma. A pojedyncze przypadki jedynie potwierdzają regułę. Jak ten na filmie poniżej…


Drukuj przepis

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *